Co słychać w Duszpasterstwie ?

 

Traktat Człowieka o Człowieku - refleksje aktorów po spektaklu
05 września, 2010

Tylu ludzi wyrastało koło mnie… - są to słowa, które wypowiadał jeden z aktorów, a które zawierają klucz dla naszego spektaklu, a mianowicie słowo CZŁOWIEK. Istota ludzka zawsze była bliska Karolowi Wojtyle. Zajmował się analizą ludzkich zachowań, obserwował je i pisał wspaniałe utwory ukazujące zmagania człowieka w codzienności.
Agnieszka, reżyserka i dobry duch spektaklu, z pomocą Bożą ułożyła Traktat Człowieka o Człowieku. Z niesamowitą precyzją i zaangażowaniem dokonała selekcji dzieł Wojtyły. W głowie pani reżyser pojawiły się postacie, ich zachowania, problemy, gesty, mimika, po prostu cały scenariusz.
Częste, długotrwałe próby, pot, łzy, drobne niesnaski to wszystko składało się na dzieło strychowe, a to miało na celu ewangelizować przybyłych ludzi, sprawić, aby zastanowili się widzowie nad swoim postępowaniem.
Wydaje mi się, że każdy z nas mógłby utożsamić się przynajmniej z jednym z bohaterów spektaklu, bo któż z nas nie był zakochany, nie potraktował źle bliźniego, nie skrzywdził? Nie ma takich ludzi, lecz musimy wejść w dialog z Bogiem, który każdego dnia woła po imieniu: Do Ciebie wołam, człowieku, Ciebie szukam… Musimy tylko chcieć usłyszeć ten głos i sprawić, aby przeniknął nasze serca.
Przedstawienie to nie było proste w odbiorze, wymagało ogromnego zaangażowania i skupienia, lecz myślę, że ludzie weszli w niemy dialog z aktorami. Na sali cisza. Nikt nie rozmawiał. Każdy był pogrążony w słowach, które bombardowały serca każdego.
Łzy wzruszenia, oklaski, gratulacje to wszystko miało miejsce po premierze. Jedno jest pewne: to było dzieło ewangelizacyjne, dzieło Boga, który sam rozpoczął dialog z człowiekiem stwarzając go na swój obraz i na swoje podobieństwo.

Kamil

Do Ciebie wołam człowieku Ciebie szukam, tak często Bóg mówi do nas te słowa a my nie chcemy ich usłyszeć. Wciąż się zastanawiamy: gdzie jest Bóg? gdzie go szukać? Odpowiedz jest prosta. Bóg wychodzi nam na przeciw, my musimy jedynie odpowiedzieć na jego wołanie i pójść drogą którą On nam przygotował.
Lecz żaden człowiek nie ma ścieżek gotowych... Ścieżki trzeba przecierać wciąż, bo mogą zarosnąć na nowo, przecierać je trzeba tak długo, aż staną się proste. W życiu spotykają nas różne przeciwności. Teraz szczególnie w okresie Wielkiego Postu należy się zatrzymać i przyjrzeć się swojemu życiu, naszym ścieżkom. Zadać sobie pytanie w jakim są stanie? Jak wygląda nasza relacja z Bogiem z drugim człowiekiem? Co robimy żeby nasze ścieżki stawały się proste, jak walczymy z naszymi słabościami? Drogą do poznania siebie jest wgląd w zakamarki, ciemne części swojego serca, bo przecież w mroku jest tyle światła. Poznanie siebie tego co w nas ciemne pozwoli nam stawać się lepszymi i prostować nasze ścieżki.

Łukasz

Od siebie na temat spektaklu Traktat Człowieka o Człowieku, proszę bardzo. Październik, jak co piątek jestem na Strychu na modlitewnej, podchodzi do mnie Agnieszka i pyta czy nie wziął bym udziału w sztuce teatralnej, zacząłem się śmiać, że co, że niby ja, a z drugiej strony sobie pomyślałem czemu nie. Kolejne wyzwanie w życiu, któremu mam okazje stawić czoła. I tak się zaczęły, co tygodniowe spotkania na próbach, jakieś ćwiczenia z dykcji, stop klatki, no po co to wszystko komu. No ale nic Agnieszka zna się na tym lepiej, więc czasem trzeba było zacisnąć zęby i ćwiczyć. Nie powiem czasem po zmaganiach dnia codziennego trudno było się wybrać na próbę, no ale się zadeklarowało więc trzeba iść. W grudniu w końcu znaleźliśmy osobę, z którą miałem zagrać moją scenę, Mateusz bo o nim mowa, musiał szybko się wszystkiego nauczyć, stawił wyzwaniu czoła. I tak zbliżając się do daty premiery zacząłem wsłuchiwać się w tekst, który graliśmy, odkrywając piękno poezji Karola Wojtyły, jak ważny dla tego człowieka był bliźni. Spektakl, który gramy pokazuje to dobitnie. Traktat Człowieka o Człowieku jest to maksymalne ściśnięcie całej jego poezji w jedno i wypuklenie najważniejszych kwestii.

Andrzej

Stworzył więc Bóg człowieka na Swój obraz,
na obraz Boży go stworzył.
Rdz 2, 27

Człowiek, tajemnica niewysłowiona. Człowiek, czyż może dla Pana być coś cenniejszego od niego? Zapewne nie, kiedy Swojego Jednorodnego Syna dał, aby go uratować od śmierci wiecznej.
Człowiek, tajemnica niepojęta, która ukrywa w sobie miłość i nienawiść, radość i smutek, złość i gniew. Jednak w tym wszystkim, co kryje się w sercu człowieka, w jego osobowości, mieszka Ktoś, Kto jest najważniejszy, mieszka Bóg. Czy może być inaczej, gdyż stworzył On go na swój obraz? A jakże często człowiek odchodzi od tej Miłości, zabiegany, cały czas w problemach, nie ma czasu dla Niego. Są takie chwile, chwile głuche, chwile beznadziejne. Jednak Bóg w tych różnych chwilach jest, On czeka: cierpliwie, bez narzekania, bez dodatkowych słów, bez narzucania się, po prostu czeka. Ważne, aby człowiek, wrócił na to wybrzeże, gdzie zostawił Pana, żeby wrócił rzucił się w Jego Ojcowskie ramiona i już na zawsze pozostał z Nim.
Panie, dziękuję Ci za ten czas, w którym mogłam zrozumieć tę głębię, która nie kończy się we mnie, przyjąć siebie taką jaka jestem. Chociaż czasami jest trudno zrozumieć dla czego posiadam to co mam, a nie to co by mi się chciało, jednak wierze Panie, że wszystko co mam, pochodzi od Ciebie i za to Ci dziękuję!

Julia

Kiedy usłyszałam, że w przedstawieniu mam grać niewidomą, nogi się pode mną ugięły, po pierwsze ze względu na świadomość swej reakcji na tremę a po drugie wymagań jakie niesie ze sobą rola niewidomego. To już nie tylko kwestia nauczenia się tekstu ale też wcielenie się w nienaturalne ruchy po omacku osoby, która świat widzi jedynie sercem i układa z kakofonii dźwięków. Chyba nikt z nas aktorów nie zdawał sobie sprawy z wysiłku, jaki stanie przed nami, myślę że musiało minąć sporo czasu, kilkanaście prób, by pojąć że to nie jest zwykle przedstawienie, że nie wystarczy wyrecytować tekst, odegrać scenę, ale trzeba być zakorzenionym w swej roli, najpierw samemu być przejętym do głębi, by wymagać zaangażowania ze strony przyszłego widza.
Zrozumieć Wojtyłę nie jest rzeczą prostą, a co dopiero zagrać postać wyjętą z jego prozy, ale przecież nikt od nas nie wymagał zawodowego aktorstwa, lecz naturalności i rozumienia wypowiadanych słów. Każde ze zdań niesie ze sobą przeogromny ładunek emocjonalny i pokusiłabym się o stwierdzenie że ponad wszystko ewangelizacyjny i taki właśnie cel obraliśmy. Niewidoma Wojtyły, to niekoniecznie ktoś, kto pozbawiony jest jednego ze zmysłów, można widzieć wszystko a tak naprawdę być ślepym na rzeczywistość, chodzenie po omacku, w ciemnościach, może zacząć się już na poziomie serca a zakończyć wręcz obłędem na poziomie rzeczywistości. Sądzę, że człowiek najbardziej cierpi z braku widzenia to kluczowe dla mnie zdanie z mojej roli, w którym zawiera się cała istota tego, co wypływa z przesłania tej postaci. Żeby ułatwić sobie naturalność i zmniejszyć tremę podczas grania, tak podczas prób jak i w czasie premiery, cały czas miałam zamknięte oczy. Przez 30 min stawałam się niewidoma by móc zobaczyć więcej, bo tak naprawdę moja postać pośród wszystkich innych na scenie mimo pozornej ślepoty dostrzegała w życiu najwięcej. Uświadamiała, że nie wystarczy zamknąć oczu by przestać kogoś widzieć, albo ignorować czyjąś niewygodną obecność, traktując go jak powietrze. Ślepota jest jednym z grzechów naszego dzisiaj, ale nam wygodnie żyć w takim zaślepieniu czy raczej oślepieniu, bo to zwyczajnie wygodne. Dziś kalectwo ślepoty nie zawsze musi być nabyte częściej, wbrew wszelkiemu rozsądkowi, jest przez nas pieczołowicie pielęgnowane! Po to ten spektakl by w każdej roli i każdym wypowiadanym słowie usłyszeć: do CIEBIE wołam człowieku, CIEBIE szukam.
Basia


Kiedy ojciec Robert poprosił mnie bym wzięła udział w przedstawieniu, nie sądziłam, że grupa teatralna, próby i sama premiera wniosą taką wartość w moje życie.
Poznanie poezji Jana Pawła II. Szczerze mówiąc, to nie wiedziałam, że nasz Ojciec Święty był również artystą. Pisał tak pięknie i tak niebanalnie. Wiele radości dało mi zgłębianie tekstów, których użyliśmy w przedstawieniu. Z każdą kolejną próbą coraz bardziej rozumiałam postacie, które mieliśmy zagrać. Dzięki tej sztuce postanowiłam bardziej zainteresować się poezją naszego papieża.
Poczucie, że robimy coś ważnego. Każda próba dawała mi przekonanie, że to nie jest zwyczajna sztuka. Agnieszka bardzo profesjonalnie nas poprowadziła, a każdy z nas biorących udział w przedstawieniu bardzo poważnie traktował swoją rolę i starał się zagrać jak najlepiej. Nastrój potęgowały światła, odpowiednio dobrane do każdej sceny i przepiękna muzyka.
Satysfakcja. Przedstawienie było dla mnie wyzwaniem. Nigdy nie miałam łatwości wystąpień publicznych, nie wiedziałam jak poradzę sobie na scenie. Cieszę się, że udało mi się wyjść bez większego lęku, i dałam radę odegrać swoją rolę. Pewności siebie na scenie dodała mi świadomość, że tak wiele osób przyszło nas obejrzeć. Dodatkowo niesamowitym uczuciem było wyjść na scenę i ukłonić się przed bijącą brawo publicznością.
Integracja z uczestnikami przedstawienia. Próbom zawsze towarzyszyło dużo pozytywnej energii, jaką posiadał każdy z nas. Było zawsze wesoło i sympatycznie co sprzyjało poznawaniu ludzi, z którymi mieliśmy wspólnie zagrać w przedstawieniu. Łączyło nas wspólne zaangażowanie. Niesamowicie miło było uściskać się, gdy było już po. Mieliśmy wtedy poczucie pewnego rodzaju spełnienia. Miło było czuć że to nasze WSPÓLNE małe dzieło.

Ewa


powrót


Zobacz pozostałe artykuły:

POZDROWIENIA Z WAKACJI 20 sierpnia, 2010
więcej

Coroczna starowiejska wyprawa - OPIS SPOTKANIA
05 maja, 2010
więcej

Czy nagła? Czy niespodziewana? (refleksja o śmierci) 16 kwietnia, 2010
więcej

Bo tam, gdzie jest Pan, tam już jesteśmy w raju - POREKOLEKCYJNA REFLEKSJA 21 marca, 2010
więcej

Ojciec Jakub Kołacz, tegoroczny rekolekcjonista, mówi o tym, dlaczego został jezuitą... 02 marca, 2010
więcej

Traktat Człowieka o Człowieku - refleksje aktorów po spektaklu 02 marca, 2010
więcej

List od Boga - oparty jest na słowie Bożym. WARTY ROZWAŻENIA 17 lutego, 2010
więcej

PREMIERA SPEKTAKLU - "Krótki traktat Człowieka o Człowieku" - ku pamięci Jana Pawła II - 16 lutego godz.19.00 10 lutego, 2010
więcej

Prostota, radość, gościnność - 32. Europejskie Spotkanie Młodych - ŚWIADECTWA 05 stycznia, 2010
więcej

Pielgrzymka zaufania przez ziemię w Poznaniu - RELACJA 05 stycznia, 2010
więcej

SEMINARIUM ODNOWY WIARY - opis tego co się działo przez 8 tygodni... 04 stycznia, 2010
więcej

ŚWIADECTWA UCZESTNIKÓW SEMINARIUM ODNOWY WIARY - warto przeczytać!!! 04 stycznia, 2010
więcej

„Jak się spalać, by się nie wypalić” - WARSZTATY O WYPALENIU 03 grudnia, 2009
więcej

Listopad 1918 czyli rzecz o mądrości 11 listopada, 2009
więcej

NIE MA BEZTALENCI... refleksja o tegorocznym temacie! 18 pazdziernika, 2009
więcej

CHRZEŚCIJANIN, A NIE KRETYN... - zaproszenie do lektury książki Messoriego pt. "Dlaczego wierzę". 24 września, 2009
więcej

WOLONTARIAT - nawet nie wiesz, że chcesz być wolontariuszem! 19 września, 2009
więcej

ŚWIATOWY DZIEŃ ŚRODKÓW SPOŁECZNEGO PRZEKAZU - MASS MEDIA 18 września, 2009
więcej

Kilka fotografii z wyprawy w Pieniny i Gorce - lipiec 2009 20 lipca, 2009
więcej

RECENZJA KSIAZKI
Lena Maria Klingvall „Notatki stopą pisane” 07 listopada, 2007
więcej


- 5 Wrzesień -- imieniny obchodzi: Dorota, Wawrzyniec, Teodor -
  
| strona główna | kontakt |

Copyright C 2001-2009 Duszpasterstwo Akademickie STRYCH
wszelkie prawa zastrzeżone